piątek, 15 listopada 2013


ziemia
to życie, ta dzikość, ta czystość

tęsknię do ciebie

pełnej owadów, wody, mikroelementów
i tego, co już tyle razy umarło

bosą stopą przekazać chcę
życie tętniące 

leśny sen
burza, śnieg, mgła
budzi się przyjaciel-lęk

a jednak
kontakt z mocą
z niezachwianą mocą dzikości


moje dziecko zrodzone w wilczej norze

sobota, 5 października 2013


szczątki relatywizmu
otwarcie ramion ku spotkaniu

męskość

oczy jaśnieją w prawdzie

objąć można tę moc
objąć błogością
pustości

cała jaskrawość
przejawień

gotowość mieni się sztuką obecności

wtorek, 24 września 2013

w głowie jak echo słowa
bliskich mi, drogocennych mistrzów
o zdrowym, dobrym życiu
ich żywa obecność wspiera każdy mój krok

im bardziej wchłania mnie natura
tym potrzeby coraz mniejsze
lecz wciąż bardziej i bardziej
wysublimowane

niektórym to szczyt biedy
innym szczyt marzeń
ot, szałas, palenisko, źródło

zmierzyć się z dzikością
wykorzenić
się

w mieście nie ma strachu, ale to właśnie tam gnije człowieczeństwo
tu lęk rodzi mnie czystą

pełnia przynosi sen
otrzymuję sekretne Nauki
wskazówki jaśnieją w umyśle

błogość wybudza mnie ze snu

sobota, 21 września 2013

wspomnienie

dotykam twojej głowy
skóra jest tak zupełnie wolna, bez napięć
dzika

boli mnie ten gest

wspomnieniem i nieznajomością
rodzę łzy

lecz bicie twojego serca

śmiałość delikatności
piękna uważność tu i teraz

przyzwalam



czuję - współgramy

z relatywnym i absolutnym wymiarem rzeczywistości
zaklętych w ludzkie ciała
czujących istot

obejmujesz mnie w pełni

obejmujesz mą pełnię

tajemne preludium

środa, 18 września 2013

myszołów pióra zrzuca mi pod stopy
przerażającym głosem pójdźka wybudza z iluzji przyjemności
szelest skrzydeł kruczych nad głową

zwiastuny

taniec pało i khandro
odważność uważności
wojownika subtelna obecność

w świetle pełni topi się lęk
rodzi zjednoczenie jakości
mądrość rozróżniająca

deszczowy świt, las we mgle
spojrzenie odwagą w stronę poznania
w stronę kojącego uśmiechu
oczu Pustki

piątek, 13 września 2013

tu pierwszy raz widzę samotnego kruka
krąży nade mną odprowadzając do domu
nisko, słyszę szum skrzydeł
arcydzieło natury

gorączka zwala mnie z nóg
leżę i milczę
w uszach huczą dzwony z oddali
gdzieś istnieje ludzki żywot

absurdalne poczucie bezbronności wobec choroby pomieszania
niema modlitwa prosi o siłę
w sercu kołysze się mantra

czas iść po wodę
przedrzeć się przez puszczę, jeżyny, grań

samotnie
bo nie ma przyjaciół
i nie ma nieprzyjaciół

od słońca łzy lecą, jesień się snuje
w majakach wraca obraz "Into the wild"
usypiam w rytmie samsary
nadzieja - lęk


granica snu wraca sercu spokój
dakinie wiedzą, co czynią
niebo obejmują tęcze



wtorek, 10 września 2013

obudziłam się przed świtem
czerwień wschodu słońca i nagła ciemność mgieł
świat dziś wygląda jakby był
oszronioną leśną górską wyspą

czerwona herbata budzi do życia
owsianka gotowa, ogrzewam dom

oszczędzam wodę
do źródła tak trudno przedrzeć się w tej wilgotnej mgle

w dzikości łatwiej zagubić siebie
odnaleźć pustą samotność

w tej drewnianej chacie, pod modrzewiem
przy samotnym ogniu
popielica wzbudza niezwykłą radość spotkania
namacalna obecność

słońce jaśnieje, ziemia paruje, cisza niezmierzona
żadnych myszołowów, sójek, kruków
na pierwszy rzut oka żadnego śladu egzystencji

a jednak
Ziemia nieustannie pracuje, pulsuje, oddycha
dbając o każdą kolejną czującą istotę



sobota, 31 sierpnia 2013

znów ciężki plecak, otarte do krwi biodra
stroma kamienista ścieżka, jeżyny najsłodsze
las, ziemia; zdrowe żywe cuda

teraz widzę głównie czubki drzew, słyszę tylko świerszcze, osy
roje owadzich dźwięków

piękne spotkanie z człowiekiem
herbata z ognia
ziemniaki rozżarzone

i już - jesteś, moja samotności

oczyszczający dym żywiczy wdziera się przez nozdrza
naga skóra lśni w słońcu, po udach spływa krew
ciało oddycha, wolne, szczęśliwe

Ziemia tętni życiem
czysta dzikość
dzień dobry Dniu Dakini

wtorek, 30 lipca 2013

skarb najcenniejszy

dwoje oczu
subtelność głosu
srebrzyste serce

drogowskaz ku esencji

skarbie
wzrastaj

zaistniej
pełnią potencjalności


niech się budda
miłością roześmieje

czwartek, 25 lipca 2013

obtarte od plecaka biodra
pot moczy bluzkę
stroma droga do domu

woda obmywa nagie ciało
słońce osusza skórę

rozpalam ogień
ciepła strawa i spojrzenie w przestrzeń gór

psy wzdychają, szczęśliwe bliskością

ogień oddala wspomnienie smutku
budzi się naturalna obecność

święte miejsce
Dom



czwartek, 27 czerwca 2013

rozstaje
góra nieustannie wzywa
niedźwiedź czeka 

uwolniony wojownik serca
rusza uważnie
w Przestrzeń

do Domu droga już prosta

czas do pracy 
opuszczam więc ramiona wyobraźni

tęsknota musi poczekać
absurd
nie do zaspokojenia 

dzieci już nadchodzą
bezlitosna gromada 
roznosząca w pył błogą wiejską ciszę

znów będę je uczyć strzelania z łuku
zachwycone
tyleż emocji, hałasu, napięcia

uff
energia dziecięca czysta
można oddychać

niedziela, 23 czerwca 2013


wśród drzew zrzuciłam ciało zmęczone
mały skrzydlaty rudzielec łypie na mnie z gałęzi
i kos ulubiony, radosny
zbliża się księżycowy czas
siło umysłu, wzrastaj!

w głowie jak echo głos Gary`ego
ukochany wiersz, kojąca obecność


otwieram księgę pieśni
przejrzystość spisana na papierze
jogin świetlisty

zdumiewająca pewność

chcę być z tobą zawsze
dopóki istnieje
samsara

absurdalne odczucie objęcia wieczności
śmiechem wybucham


księżyc się dopełnia
powracają deszczowe chmury
świetliki coraz bliżej otaczają hamak
ślimak zadomowił mi się w bucie
lepka maź okleja stopę


*


i dom wzrósł
i serce zakwitło
gdy lilia uniosła spojrzenie



niedziela, 9 czerwca 2013

te wszystkie kilometry betonowej drogi 
i ścieżek kamienistych
ziarna piasku w butach
krople potu pod nagą piersią

trochę przeczuciem
a trochę bezwiednie
szłam
ku tej drobnej Obecności

jeszcze będzie czuwać
w rozłożystych przestrzeniach
zjednoczenia
otuli mądrością dom z wojłoku

dotykam kłębiastej wełny
i śnisz się
w zatuleniu radosnym
przejrzystym
aż do prześwitu natury umysłu

środa, 5 czerwca 2013



1725 metrów dzikości 
otulone mglistym mlekiem 
radość przebija się między
deszczem tworzy schron
ślad brunatnej łapy na samotnej ścieżce

wzbija się myszołów
szczyt chaty marnieje w jego oczach bystrych

ogień, wino, dharmiczne pogawędki
bodhisattwa ma tylko jedną drogę
chmury płoną żywcem, dakiniczna purpura nieba 
błyska się noc górzysta, skrada się szelest ku woni ognia 
chroni nas modlitwa

' czy to ty jesteś
odbiciem Bogini
która idzie moim śladem
odkąd pamiętam...'

krucza czerń przestrzeliła niebo

nagle serce rozbawione
wybucha śmiechem

cóż to jest - niedźwiedź! -
wobec 
pomieszania własnego umysłu

poniedziałek, 27 maja 2013

wiosna, krople zsuwają się z rynien 
wprost do beczki, deszczówka cenna

myję ciało, patrzę w lustro
masz rację - wzrastam; rumieńce zdrowe
i krew czystsza, oddech świeży

w kominku ogień dogasa, cisza snuje się po kątach
olibanum oczyszcza poranek, napar już gotowy
dosypię i sól, niech wspomoże

ach, drzemiesz jeszcze
śnij więc, ja obmyję ci stopy

zanurzam delikatnie w gorących ziołach
masuję nagietkiem skórę, obmywam ból mantrą
ocieram łzę

całuję twe stopy, a ty otwierasz oczy
chore, spuchnięte
i uśmiechasz się, beztrosko

wolny

niedziela, 26 maja 2013

naga pełnia w chmurach, dziurawe niebo, ostatnie promienie oddają celny strzał 
ach, cuda 
śnij lekko moje cenne ludzkie ciało
Błoto
Koniowi grzęźnie kopyto
Kot wpół gardzieli mysz zadusił
Dumny morderca wdzięczności

Jakże cię życie nie znam

Nawet ciało się dziwi, humorzaste
Skąd tyle zdrowia

Zagraj mi elfie
Dotknij mych pleców zgarbionych, mięśnie znużone
Zmarznięte stopy; zanurz dłoń
W przestrzeni stęsknionych piersi
Zagraj na flecie

A tymczasem
Ogień gra, iskierki dźwięków
Ciepło budzi zmysły, ciało błogo się kołysze
Odchodzi w sen czujność

Wino czerwieni usta
A chciałoby się przecież
Pocałunkami lśnić

piątek, 24 maja 2013

deszcz cichutko kapie
koń zarży na powitanie dnia
pająk ubiera dom 
w sieć łańcucha pokarmowego 

mrugasz do mnie okiem przestrzeni


tu jest miłość

tu się nie stawia warunków

nietoperz dla jasności

zawisa ci nad głową

czwartek, 16 maja 2013

jesteś tym, który mnie oczyści
kiedyś rzekła mi Przestrzeń

i tak dzień za dniem
łza katharsis spływa
radosna


jesteś tym, który mnie przeprowadzi przez śmierć
kiedyś sen mi zanucił

i tak dzień za dniem
podskórnie się manifestuje
wypełzając


jesteś tym, o którego masz zadbać
przykazała Obecność

i tak dzień za dniem
w milczeniu
buduję niemożliwe

środa, 15 maja 2013


zapachniało o poranku

na widok piór
skrzydlatych dźwięków

poetą, 

muzykiem
i tobą

śle mi przestrzeń

zwiewny promień obecności

zmruż oczy

poniedziałek, 13 maja 2013

znienacka wiatr spętał nam kroki
trochę jakby kazał odetchnąć
wgłąb 

poza oczywistością zrozumienia

niezniszczalni jak Wadżra
nieporuszeni jak góra
czyści jak lotos
silni jak lew

Dom

zastygam w zapachu

sobota, 11 maja 2013

Ty rozumiesz.
i to jest żywa radocha.
jak wtedy gdy sowa pohukuje, koń tętni, krowa muczy i koza się śmieje. 
gdy niezapominajki pachną, z brzozy kapie sok, pokrzywa smakuje i usycha korzeń.

piątek, 10 maja 2013

rozpościerasz skrzydła

czas wstrzymać głos
czas odetchnąć

zaufaniem budując przestrzeń
zrywasz korzeń
wznosisz ku słońcu owoc

umysł się budzi

czwartek, 9 maja 2013

żeliwo mięsiste w ogniu
skacze płomień, syczą mokre drwa

pokrzywa

prażone jarzyny
czosnek niedźwiedzi

spacer w otchłań nocy


pies się plącze

wspominasz wiejskie ubóstwo
powraca dobry sen

stukot pająka

gotowość do życia

sowa pohukuje



trójca bieli gołębiej
om ah hum

nabrzmiała pod stopami
żółć mniszka

bażanci krzyk

"cicho tam!"
- ujarzmiasz naturę od niechcenia
rozweselony

całując ziemię
stopy dakini

poniedziałek, 6 maja 2013

dzika kobieta
z pękatą piersią
budzi się

słone wargi
porzuconej rozkoszy
rosą leczony krzyk

wznieciła i boga

reszty
nie trzeba
ty psi włóczęgo
wspólniku

podążasz
ni drgnąwszy

zawyjesz
w księżycową jasną noc




Boleść samsary

Wycie psa
Miłość matki
Rys twarzy
Ojca
Przestrzeni nieuchronnej
Pomiędzy
Współistniejemy

Sznur 

Skowronki niezmordowane

piątek, 26 kwietnia 2013

a gdy oddasz już wszystko
i ponad


miłość przestrzeni

najdroższa
najczystsza
najwierniejsza


doskonała

pozostanie