środa, 5 czerwca 2013



1725 metrów dzikości 
otulone mglistym mlekiem 
radość przebija się między
deszczem tworzy schron
ślad brunatnej łapy na samotnej ścieżce

wzbija się myszołów
szczyt chaty marnieje w jego oczach bystrych

ogień, wino, dharmiczne pogawędki
bodhisattwa ma tylko jedną drogę
chmury płoną żywcem, dakiniczna purpura nieba 
błyska się noc górzysta, skrada się szelest ku woni ognia 
chroni nas modlitwa

' czy to ty jesteś
odbiciem Bogini
która idzie moim śladem
odkąd pamiętam...'

krucza czerń przestrzeliła niebo

nagle serce rozbawione
wybucha śmiechem

cóż to jest - niedźwiedź! -
wobec 
pomieszania własnego umysłu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz