wśród drzew zrzuciłam ciało zmęczone
mały skrzydlaty rudzielec łypie na mnie z gałęzi
i kos ulubiony, radosny
zbliża się księżycowy czas
siło umysłu, wzrastaj!
w głowie jak echo głos Gary`ego
ukochany wiersz, kojąca obecność
otwieram księgę pieśni
przejrzystość spisana na papierze
jogin świetlisty
zdumiewająca pewność
chcę być z tobą zawsze
dopóki istnieje
samsara
absurdalne odczucie objęcia wieczności
śmiechem wybucham
księżyc się dopełnia
powracają deszczowe chmury
świetliki coraz bliżej otaczają hamak
ślimak zadomowił mi się w bucie
lepka maź okleja stopę
*
i dom wzrósł
i serce zakwitło
gdy lilia uniosła spojrzenie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz