niedziela, 23 czerwca 2013


wśród drzew zrzuciłam ciało zmęczone
mały skrzydlaty rudzielec łypie na mnie z gałęzi
i kos ulubiony, radosny
zbliża się księżycowy czas
siło umysłu, wzrastaj!

w głowie jak echo głos Gary`ego
ukochany wiersz, kojąca obecność


otwieram księgę pieśni
przejrzystość spisana na papierze
jogin świetlisty

zdumiewająca pewność

chcę być z tobą zawsze
dopóki istnieje
samsara

absurdalne odczucie objęcia wieczności
śmiechem wybucham


księżyc się dopełnia
powracają deszczowe chmury
świetliki coraz bliżej otaczają hamak
ślimak zadomowił mi się w bucie
lepka maź okleja stopę


*


i dom wzrósł
i serce zakwitło
gdy lilia uniosła spojrzenie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz