czwartek, 1 lipca 2021



pyszne jezioro 

dookoła góry
słońce wysoko choć już ku zachodowi

twardy ubity piasek pode mną
woda obmyła skórę
ciało wygrzane w słońcu
iluzje wywiał wiatr

gdzieś tam słyszę głos dzieci
nagie pełne pasji i życia
dokładają do ognia na brzegu

zdejmuję krępujący kostium
uwalniam piersi
serce chce lekko oddychać

wystawiam joni do słońca
i temu cudowi należy się powiew promiennej świeżości

uwielbiam to proste uczucie
tak banalny dostęp do pierwotności
życiodajny
karmiący

wszystkie te okrutne pętające umysł lęki
gładko rozpuszczają się 
w tym błogim kontakcie z miękkimi dziś żywiołami

biel namiastki obłoka na tle bezkresu błękitnego
szum fal
istne ukojenie dla uszu, słodka muzyka wody




mewa w swej doskonałości przebija powietrze
pszczoły tu wciąż pracowicie wracają ku dzikim krzewom owocowym
mrówki uwijają się intensywnie dookoła  

zieleń lasu za mną
ziemia pode mną
woda przede mną
ogień nade mną
powietrze we mnie

wszystko jest


słodka namiętność samotności 
budzi plastyczne fantazje

ciało chce z rozkoszy drżeć jak zawsze gdy w szczerej bliskości z naturą

zanurzam palce w ziarnkach piasku
obsypuję nimi piersi

och!
...







drżę
jakież to podniecające 
natura jest nieziemsko seksi