tu pierwszy raz widzę samotnego kruka
krąży nade mną odprowadzając do domu
nisko, słyszę szum skrzydeł
arcydzieło natury
gorączka zwala mnie z nóg
leżę i milczę
w uszach huczą dzwony z oddali
gdzieś istnieje ludzki żywot
absurdalne poczucie bezbronności wobec choroby pomieszania
niema modlitwa prosi o siłę
w sercu kołysze się mantra
czas iść po wodę
przedrzeć się przez puszczę, jeżyny, grań
samotnie
bo nie ma przyjaciół
i nie ma nieprzyjaciół
od słońca łzy lecą, jesień się snuje
w majakach wraca obraz "Into the wild"
usypiam w rytmie samsary
nadzieja - lęk
granica snu wraca sercu spokój
dakinie wiedzą, co czynią
niebo obejmują tęcze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz