sobota, 5 października 2013


szczątki relatywizmu
otwarcie ramion ku spotkaniu

męskość

oczy jaśnieją w prawdzie

objąć można tę moc
objąć błogością
pustości

cała jaskrawość
przejawień

gotowość mieni się sztuką obecności

wtorek, 24 września 2013

w głowie jak echo słowa
bliskich mi, drogocennych mistrzów
o zdrowym, dobrym życiu
ich żywa obecność wspiera każdy mój krok

im bardziej wchłania mnie natura
tym potrzeby coraz mniejsze
lecz wciąż bardziej i bardziej
wysublimowane

niektórym to szczyt biedy
innym szczyt marzeń
ot, szałas, palenisko, źródło

zmierzyć się z dzikością
wykorzenić
się

w mieście nie ma strachu, ale to właśnie tam gnije człowieczeństwo
tu lęk rodzi mnie czystą

pełnia przynosi sen
otrzymuję sekretne Nauki
wskazówki jaśnieją w umyśle

błogość wybudza mnie ze snu

sobota, 21 września 2013

wspomnienie

dotykam twojej głowy
skóra jest tak zupełnie wolna, bez napięć
dzika

boli mnie ten gest

wspomnieniem i nieznajomością
rodzę łzy

lecz bicie twojego serca

śmiałość delikatności
piękna uważność tu i teraz

przyzwalam



czuję - współgramy

z relatywnym i absolutnym wymiarem rzeczywistości
zaklętych w ludzkie ciała
czujących istot

obejmujesz mnie w pełni

obejmujesz mą pełnię

tajemne preludium

środa, 18 września 2013

myszołów pióra zrzuca mi pod stopy
przerażającym głosem pójdźka wybudza z iluzji przyjemności
szelest skrzydeł kruczych nad głową

zwiastuny

taniec pało i khandro
odważność uważności
wojownika subtelna obecność

w świetle pełni topi się lęk
rodzi zjednoczenie jakości
mądrość rozróżniająca

deszczowy świt, las we mgle
spojrzenie odwagą w stronę poznania
w stronę kojącego uśmiechu
oczu Pustki

piątek, 13 września 2013

tu pierwszy raz widzę samotnego kruka
krąży nade mną odprowadzając do domu
nisko, słyszę szum skrzydeł
arcydzieło natury

gorączka zwala mnie z nóg
leżę i milczę
w uszach huczą dzwony z oddali
gdzieś istnieje ludzki żywot

absurdalne poczucie bezbronności wobec choroby pomieszania
niema modlitwa prosi o siłę
w sercu kołysze się mantra

czas iść po wodę
przedrzeć się przez puszczę, jeżyny, grań

samotnie
bo nie ma przyjaciół
i nie ma nieprzyjaciół

od słońca łzy lecą, jesień się snuje
w majakach wraca obraz "Into the wild"
usypiam w rytmie samsary
nadzieja - lęk


granica snu wraca sercu spokój
dakinie wiedzą, co czynią
niebo obejmują tęcze



wtorek, 10 września 2013

obudziłam się przed świtem
czerwień wschodu słońca i nagła ciemność mgieł
świat dziś wygląda jakby był
oszronioną leśną górską wyspą

czerwona herbata budzi do życia
owsianka gotowa, ogrzewam dom

oszczędzam wodę
do źródła tak trudno przedrzeć się w tej wilgotnej mgle

w dzikości łatwiej zagubić siebie
odnaleźć pustą samotność

w tej drewnianej chacie, pod modrzewiem
przy samotnym ogniu
popielica wzbudza niezwykłą radość spotkania
namacalna obecność

słońce jaśnieje, ziemia paruje, cisza niezmierzona
żadnych myszołowów, sójek, kruków
na pierwszy rzut oka żadnego śladu egzystencji

a jednak
Ziemia nieustannie pracuje, pulsuje, oddycha
dbając o każdą kolejną czującą istotę



sobota, 31 sierpnia 2013

znów ciężki plecak, otarte do krwi biodra
stroma kamienista ścieżka, jeżyny najsłodsze
las, ziemia; zdrowe żywe cuda

teraz widzę głównie czubki drzew, słyszę tylko świerszcze, osy
roje owadzich dźwięków

piękne spotkanie z człowiekiem
herbata z ognia
ziemniaki rozżarzone

i już - jesteś, moja samotności

oczyszczający dym żywiczy wdziera się przez nozdrza
naga skóra lśni w słońcu, po udach spływa krew
ciało oddycha, wolne, szczęśliwe

Ziemia tętni życiem
czysta dzikość
dzień dobry Dniu Dakini