piątek, 28 listopada 2014
czuję Twoje niewinne spojrzenie
otwieram oczy
wybudzony ze snu
uśmiechasz się do matki
świt
rozpościeram zdrętwiałe skrzydła
przyglądam się niebu, różowieje
góry dziś przejrzyste dają wyobrażenie przestrzeni
liczne istoty
glisty, sarny i ludzie
budzą się jak my
fizjologicznie ruszają w dzień
poszukując strawy i ciepła
listopadowe pąki drzew owocowych
jodły, buki i brzozy
dookoła wszelkie istnienie
zaczyna życie po nocnej wegetacji
rusza fotosynteza
pracują natury doskonałe mechanizmy
słońce pozwala przeżyć kolejną
chwilę bez znaczenia
wśród milionów ziemskich lat
nietrwali
przemijający
ale jesteśmy
uśmiechamy się pełni prób miłości
kontynuując samsaryczną wędrówkę
wtorek, 25 listopada 2014
koń zastukał o kamień
u szczytu gór
ten żywy wóz jest jedynym rozwiązaniem
drzewo kolejne
poświęcone naszemu ciepłu
ćwiartujesz je
oddech jesieni raduje płuca
zaparzam herbatę
miód i cytryna cię odżywią
łzy wzruszenia na policzkach
wędrowaliśmy
by dotrzeć tu
i odnaleźć w spokojnych sercach
Dom
witaj święta Przestrzeni
u szczytu gór
ten żywy wóz jest jedynym rozwiązaniem
drzewo kolejne
poświęcone naszemu ciepłu
ćwiartujesz je
oddech jesieni raduje płuca
zaparzam herbatę
miód i cytryna cię odżywią
łzy wzruszenia na policzkach
wędrowaliśmy
by dotrzeć tu
i odnaleźć w spokojnych sercach
Dom
witaj święta Przestrzeni
poniedziałek, 24 listopada 2014
piątek, 14 listopada 2014
pytasz o moje życie
pamiętasz
kiedyś pisałam
rosa i liść
byli moimi braćmi
oddech ziemi
budził do życia
dziś ze mnie czytasz
tęsknotę
rozmawiamy niepozornie
raduje się serce
Przyjacielu
moc serdeczności
w podzięce
ważka
las szepcze
dywan kolorowych liści
wiją się w dole
koryta rzek
a Ty
pieczesz chleb
uśmiechasz się łagodnie
i spokojem
pomagasz dojrzeć człowieczeństwu
piątek, 15 listopada 2013
ziemia
to życie, ta dzikość, ta czystość
tęsknię do ciebie
pełnej owadów, wody, mikroelementów
i tego, co już tyle razy umarło
bosą stopą przekazać chcę
życie tętniące
życie tętniące
leśny sen
burza, śnieg, mgła
budzi się przyjaciel-lęk
a jednak
kontakt z mocą
z niezachwianą mocą dzikości
moje dziecko zrodzone w wilczej norze
sobota, 5 października 2013
wtorek, 24 września 2013
w głowie jak echo słowa
bliskich mi, drogocennych mistrzów
o zdrowym, dobrym życiu
ich żywa obecność wspiera każdy mój krok
im bardziej wchłania mnie natura
tym potrzeby coraz mniejsze
lecz wciąż bardziej i bardziej
wysublimowane
niektórym to szczyt biedy
innym szczyt marzeń
ot, szałas, palenisko, źródło
zmierzyć się z dzikością
wykorzenić
się
w mieście nie ma strachu, ale to właśnie tam gnije człowieczeństwo
tu lęk rodzi mnie czystą
pełnia przynosi sen
otrzymuję sekretne Nauki
wskazówki jaśnieją w umyśle
błogość wybudza mnie ze snu
bliskich mi, drogocennych mistrzów
o zdrowym, dobrym życiu
ich żywa obecność wspiera każdy mój krok
im bardziej wchłania mnie natura
tym potrzeby coraz mniejsze
lecz wciąż bardziej i bardziej
wysublimowane
niektórym to szczyt biedy
innym szczyt marzeń
ot, szałas, palenisko, źródło
zmierzyć się z dzikością
wykorzenić
się
w mieście nie ma strachu, ale to właśnie tam gnije człowieczeństwo
tu lęk rodzi mnie czystą
pełnia przynosi sen
otrzymuję sekretne Nauki
wskazówki jaśnieją w umyśle
błogość wybudza mnie ze snu
Subskrybuj:
Posty (Atom)