piątek, 28 listopada 2014
czuję Twoje niewinne spojrzenie
otwieram oczy
wybudzony ze snu
uśmiechasz się do matki
świt
rozpościeram zdrętwiałe skrzydła
przyglądam się niebu, różowieje
góry dziś przejrzyste dają wyobrażenie przestrzeni
liczne istoty
glisty, sarny i ludzie
budzą się jak my
fizjologicznie ruszają w dzień
poszukując strawy i ciepła
listopadowe pąki drzew owocowych
jodły, buki i brzozy
dookoła wszelkie istnienie
zaczyna życie po nocnej wegetacji
rusza fotosynteza
pracują natury doskonałe mechanizmy
słońce pozwala przeżyć kolejną
chwilę bez znaczenia
wśród milionów ziemskich lat
nietrwali
przemijający
ale jesteśmy
uśmiechamy się pełni prób miłości
kontynuując samsaryczną wędrówkę
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz