piątek, 22 stycznia 2016


śnieg wyjątkowo pięknie dziś lśni na naszej łące
w wysokich trawach odbijają się słońca promienie
błyszczy się bielą przestrzeń gór 

chochliki radości skaczą pomiędzy mną a ognistą kulą słońca
patrzę aż do bólu prosto w twarz tej ożywczej energii

oaza ciszy

przeżywam ulotność każdego teraz 
rozkoszując się zachodzącym za górą słońcem
nietrwałość chwili, relacji, rzeczywistości
nietrwałość porannego smutku i obecnego błogostanu

ogarnia mnie niesamowite wzruszenie
to dzięki tej słonecznej energii istnieję
dzięki niej zjadłam dziś fasolę 
dzięki niej w moim piecu tlą się polana
dzięki niej mam moc, by otworzyć oczy
...
jesteśmy tak absolutnie współzależni

klęczę na zmarzniętej ziemi 
z wdzięcznością i pokorą kłaniam się słońcu
twarz zanurzam w śniegu
zimno płatków miesza się z ciepłem radosnych łez
w modlitwie unoszę twarz ku niebu
...
jesteśmy tak absolutnie wolni

pies szczeknięciem wprost w moje ucho wyrywa mnie z pustki
wybucham śmiechem

czas wracać do domu
dzień za dniem próbując przypomnieć sobie kim jestem
dzień za dniem próbując zbratać się ze słońcem



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz